Dochodziła 7:00 Rydel schodziła na dół gdy nagle zobaczyła siedzącego na kanapie najstarszego brata,zatrzymała się i zapytała.
-Ej co jest ?
-Pamiętasz Dani ? -chłopak trzymał w dłoni ich zdjęcie.
-Tak.-odpowiedziała. A coś się stało ?
-O...ona..nie żyje-wydusił chłopak i zalał się łzami.
-Jak to ?-dziewczyna z wrażenia siadła na kanapę,po czym dodała.
-Tak mi przykro.-wtuliła się mocno do brata.
W tym samym czasie u Rossa...
-Ej.młody stresujesz się czymś ?-zapytał Rocky.
-Yyyy nie.
-Przecież widzę że coś Cię gryzie. Która to ?
-Słucham ?!
-No która dziewczyna ?
-Nie,nie ma żadnej dziewczyny...jeszcze nie ma.
-Opowiadaj o niej !-rozkazał Rocky.
-Chcę się z nią umówić na randkę ale nie wiem jak do niej zagadać .
-A konkretnie co to za dziewczyna ?
-Laura,ale kompletnie nie wiem co się dzieję bo ona jest taka ładna i ma śliczny uśmiech....nie,nie wiem co myśleć.
-Zakochałeś się...Ross kocha Laurę .
-Nie ja po prostu...masz racje chyba się zakochałem.
-Pomogę ci się z nią umówić.
-Dzięki bracie jesteś najlepszy !-rzucił mu się na szyję.
Następnego dnia Rocky i Ross przyglądali sie Laurze,która siedziała z koleżankami na stołówce:
-No to podasz mi plan działania?
- Musisz jej pokazać że jesteś fajnym gościem,nie pokazuj jej że się jej boisz czy wstydzisz dziewczyny to wyczuwają.
Bądź zabawny rób wszystko żeby cie zauważyła,jeżeli jest dobra z jakiegoś przedmiotu a tobie idzie kiepsko zapytaj czy ci nie pomoże bo nie umiesz ostatniej lekcji na: z matematyki albo przygotujcie się razem do klasówki.
Jak skończycie lekcje i będzie szła do domu to ją odprowadź,a kiedy już dojdziecie zapytaj ją czy sie z tobą umówi,na pewno nie odmówi. Wierz mi mam doświadczenie w tych sprawach.-przechwalał się brat.
-No dobra,wierze Ci. No to idę.
-Wierzę w Ciebie bracie. -klepnął go po ramieniu,by dodać mu otuchy.
W czasie kiedy Ross szedł do Laury,do Rocky'ego cicho podeszli Riker i Rydel.
-Buu! Co ty się tak skradasz?
-Riker! Nie strasz mnie tak! Cicho! Ross umawia się z dziewczyną.
-Z Laurą?-zapytała Rydel.
-Noo,tak.-przytaknął Rocky.
-Uuuu pasują do siebie.-uśmiechnął się Riker.
-Haha,racja. Zobacz jak oni na siebie słodko patrzą.
*Laura i Ross
-Cześć Laura,chciałbym cię o coś zapytać.
-Hej,jasne pytaj o co chcesz.
-Pójdziesz ze mną do kina?
-Wiesz,bardzo bym chciała...
-Tak! -krzyknął z radości chłopak.
-Ale nie mogę..
-Czemu?-spytał rozczarowany.
-Ja po prostu mam już chłopaka,przepraszam...Ale może kiedyś.-dziewczyna pocałowała Ross'a w policzek na pożegnanie.
Ross wyszedł ze stołówki rozczarowany i bardzo smutny,od razu rodzeństwo zaczęło zadawać różne pytania.
-Ross co się stało? Zgodziła się? -pytał Riker.
-Ona...już ma chłopaka-powiedział z rozczarowaniem w głosie Ross.
-Ooo,przykro mi-Rydel przytuliła mocno brata.
-To nie wasza wina,będzie jeszcze nie jedna.-uśmiechnął się.
Nareszcie się zmobilizowałam i napisałam rozdział :) Może nie jest bardzo długi,ale jest :D Kolejnego rozdziału możecie spodziewać się w weekend,o ile się wyrobię.
Wesołych Świąt Wielkiejnocy!
Wszystkiego najlepszego,
Smacznego jajka, fajnego zajączka (patrz zdj.) I
Mokrego Dyngusa ;)
Łączna liczba wyświetleń
niedziela, 20 kwietnia 2014
piątek, 14 marca 2014
Rozdział 5
Kelly była tak mocno podekscytowana że sama przyszła pod dom Ratliffa,zapukała a drzwi otworzył Riker .
-Cześć.
-Cześć.
-Jest Ratliff ?
-Tak.
-Możesz go tutaj poprosić ?
-Okej. Ratliff,choć tutaj !-zawołał Riker.
-Już idę !-odpowiedział.
-Cześć.
-Cześć. Dokąd idziemy ?-zapytał chłopak.
-Do mnie-uśmiechnęła się,i złapali się za ręce.
Oboje się zarumienili i uśmiechnęli do siebie.
-Wiesz...ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje. Amm...mogę cię o coś zapytac ?
-Tak.
-Dlaczego akurat mnie wybrałeś ?
-Nie wiem o czym ty mówisz.
-Widzę że jesteś we mnie zakochany...więc ?
-Dobra....masz mnie,po prostu jesteś śliczna,masz dobre serce i jesteś kochana.
-Jeśli już zwierzamy się to ja też jestem w tobie zakochana. Myślisz że jestem śliczna ?
-Pewnie...chyba jak każdy.
-Dzięki.
Po 15 minutach Ratliff i Kelly doszli do domu .
-Łał,więc to jest twój dom. Piękny.
-Dzięki.
-Ojciec w pracy ?
-Tak.
-A mama ?
-Mama nie żyje.
-Przykro mi -powiedział chłopak.To co robi ten twój tata ?
-No co ma w mieście kilka sklepów więc albo zawsze siedzi w pracy albo ze swoją dziewczyną.
-O chodź,coś ci pokaże !
-No dobra.
Kelly zaprowadziła chłopaka do swojego pokoju i wyjęła z szafy śliczną różową sukienkę.
-Co to ?
-Sukienka na bal śliczna prawda ?
-Tak.-nagle jego uwagę przykuł zdjęcie dziewczyny właśnie w tej sukience. To twoja mama ?-zapytał .
-Tak bardzo dawno,jeszcze w 85.
-Łał,pewnie strasznie tęsknisz.
-Trochę,sama z tatą w tym wielkim domu bywa smutno.
Następnego dnia Ratliff i Kelly szli razem do szkoły.
-No to co trochę o moim życiu już wiesz,teraz musisz zaprosić mnie do siebie.
-Eee tam u mnie dużo się nie dzieję.
-Jak to nie? A twoi rodzice?
-Moi rodzice nie żyją...
-To gdzie mieszkasz?
-U kolegów.
-Więc..musisz mnie tam zaprosić.
-Dobra.
Gdy Ratliff szedł do stołówki,zatrzymali go Rocky i Riker.
-Ejejej a ty gdzie idziesz?
-No ja gdzie...
-Do swojej Kelly..zakochał się-Riker szturchnął Rockyego i zaśmiał się.
-Ej chłopaki luz,wcale się nie kocham w Kelly.
-Ratliff,chodź usiądziesz z nami!
-Widzimy się w domu,nara. -chłopak poszedł bez pożegnania do dziewczyny.
-Widzisz dostawił nas.
-Ta dziewczyna kompletnie go zmienia.
*Przy stoliku Kelly i jej koleżanek.
-To co chodzicie ze sobą czy jak?-zapytała jedna z koleżanek Kelly.
-Ja..my no wiecie on jest tylko kumplem,nic więcej.
-Taak my tam wiemy swoje .Pilnuj się kochana bo...
-Bo co?
-A nic,tak tylko mówię.
-Tak ogółem to on jest całkiem fajny.
-Ale...nowy zawsze nowym.
Po szkole do domu Ratliffa przyszedł niespodziewany gość to był tata Kelly,chłopak był zaskoczony jego wizytą.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry,nazywam się Alan Voosen bardzo chciałbym poznać chłopaka z którym moja córka spędza tak wiele czasu.
-Bo tak naprawdę ja i Kelly...
-Masz plany na wieczór?
-Nie mam żadnych.
-To teraz już masz..do zobaczenia.
-Do widzenia.
W domu Kelly,dziewczyna nie wiedziała że jej tata zaprosił Ratliffa.
-Cześć,skarbie pomyślałem że trzeba poznać twojego chłopaka.
-Tato,Ratliff nie jest moim chłopakiem,tylko się przyjaźnimy.
-Mi się to podoba.-uśmiechnął się do dziewczyny.
Ratliff i Kelly wyszli z domu.
-Twój ojciec to fajny gość.
-Wiedziałam że się dogadacie,może częściej powinien brać cię za mojego chłopaka.
-Tak,może powinien.
-Pa.
-Do zobaczenia.
W sobotę rano chłopak przyszedł pod dom Kelly aby zabrać ją na imprezę.
-Cześć,to co idziemy?
-No jasne,pewnie chodź.
-To co będziemy robić?
-Co powiesz na imprezkę? u Jeffa w jego domu.
-Przyjaźnisz się z tymi kolesiami?
-Nie.
-To całe szczęście,bo ja nie przepadam za nimi,ale możemy pójść tak dla jaj.
-Serio?
-Ta.
-Dobra.
Gdy Kelly weszła na imprezę wraz z Ratliffem dziewczyna była podekscytowana a zarazem zdumiona czymś takim.
-No niezła impreza.
-Łał,no dobra może to i nie nasza bajka ale chodźmy poznasz chłopaków i Rydel.
-Dobra.
-Cześć,niezła kiecka. Am...spóźniliście się-powiedziała ostrym tonem Rydel.
-Jak to to ty nas zaprosiłaś?
-Ratliff wziąłby cię do domu albo do kina a tutaj macie mnie i chłopaków.
-To ja już wole potańczyć.
Gdy Kelly poszła potańczyć Ratliff i Rydel zostali sami by porozmawiać.
-No dobra,ona jest jakaś dziwna.
-Oj przestań jest bardzo fajna tylko musicie się lepiej poznać.
-Okej,a teraz jeśli chcesz żeby nie poszła sobie idź do niej.
-Ale taniec to nie moja bajka.
-No rusz się!
-Idę,idę...
Gdy Kelly poszła na dwór,Ratliff poszedł do Rikera po radę w sprawie dziewczyny.
-Cześć,co tak sam siedzisz?
-A tak sobie,no a gdzie Kelly?
-Poszła na dwór.
-O nie,na dwór?
-No.
-To znaczy że ją nudzisz.
-To co ja mam robic?
-Baranie ty nic nie wiesz o dziewczynach?! Bądź romantyczny i bądź sobą...uwierz mi coś o tym wiem.
-Okej wielkie dzięki za radę.
-A może zaproś ją na bal?
-Bardzo dobry pomysł,dzięki za radę.
-Nie ma za co stary.
Po imprezie Ratliff odwiózł Kelly do domu.
-Amm...nie poszłabyś ze mną na cały ten bal?
-To bardzo miłe dobra pójdę.
-Super ciesze się,to do zobaczenia jutro.
-Paa.
Na stołówce w szkole.
-Ooo patrzcie kto przyszedł pan obrażalski.-powiedział donośnie Riker.
-Ejj no przepraszam ale...
-Ale co? Nie masz dla nas czasu bo spotykasz się z Kelly.-odezwał się Ross.
-Ej no ona nie jest wcale taka zła jak myślicie jest bardzo fajna,ide z nią na bal.
-Cześć chłopaki,a skoro mowa o balu to z kim idziecie?
-Ja jeszcze nie zaprosiłem żadnej,ale chyba wezmę Jeniffer od zawsze mi się podobała.-powiedział Rocky.
-Ona? przecież jest paskudna.-skrzywił się Riker.
-A ty kogo zamierzasz zaprosić?
-Margaret fajna jest i wiecie...teraz ty Ross a ty jaką pannę?
-Laurę,bardzo mi się podoba.
-Aaa to było wiadomo od razu...-uśmiechnęła się Rydel.
-Czekaj tam jest Lau skoro tak bardzo chcesz ją zaprosić zrób to teraz.-powiedział Riker.
-Dobra.
-No idź!-krzyknęli wszyscy razem.
-Słuchajcie jeśli tak mamy bawić się cały weekend ja odpadam.-krzyknął stanowczo Rocky.
-Ma rację ten cały bal nie ma sensu.-potwierdził Riker.
-A może skoro nie mamy pary a rzekomo boicie się je zaprosić to może pójdźmy tak we trójkę? Nikt przecież nie powiedział że trzeba przyjść z drugą osobą,co wy na to?-pytanie to
skierowała do Rockye'go i Rikera.
-Jestem za,a ty?
-Dobra zgadzam się.
-Super.
Przy stoliku Laury i Rossa.
-Hej ja...mam pytanie pójdziesz ze mną na bal?
-Poważnie?
-Tak .
-Okej pójdę,bądz o ósmej.
-Ekstra.
Ross wszedł do domu uradowany i bardzo szczęśliwy.
-Słuchajcie,jestem prze szczęśliwy!
-Co sie stało?-zapytał Rocky.
-Laura idzie ze mną na bal.
- szacun młody.-zaśmiał się Riker.
-Dobra,fajnie że jesteś szczęśliwy-uśmiechnęła się Rydel.
Następnego dnia rano.rano. Ratliff zadzwonił po Kelly.
-Cześć,może pójdziemy wieczorem do kina?
-Nie mogę,mam dzisiaj kolację z tatą i ta jego durną babą.
-No to jak chcesz możesz przyjść do nas.
-A wiesz co mam lepszy pomysł może przyjdziesz do mnie,wiesz z tobą będzie mi raźniej.
-Nie,nie będę się narzucać.
-Ale byłoby miło.
-No to chętnie.
Kolacja.
-Cześć tato.
-Dzień dobry.-przywitał się Ratliff.
-Ooo Kelly kto to?
-Aaa to mój kolega Ratliff.
-Dobra to siadajcie do stołu zaraz podam kolacje.
-Mmm...to jest naprawdę pyszne dawno nie jadłem takiego dobrego sushi.
-No ładnie ty to umiesz dobrać słowa.
-Amber zauważyłam że nosisz buty od Riffero.
-Ale ty masz dobry wzrok.
-Po prostu kocham te buty.
-Może kiedyś Ci je pożyczę.
-Naprawdę? to byłby czad.
-Hmmm...to znaczy że jesteście parą?
-No co ty..mmamo nie.-zaprzeczyła dziewczyna.
-To może ja pomogę twojej mamie..
-Dobra.
W kuchni,rozmowa z mamą Kelly.
-Kelly i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Jasne,bo myślałam że jeśli zaprosiła Cię do domu to coś jest miedzy wami.
-Nie nic nie ma,ale Kelly to naprawdę super dziewczyna.
Kelly i Ratliff wyszli na dwór.
-Może Amber nie jest taka jak mama ale taka zła w sumie też nie jest.
-Tak wiem,jest świetna ma to po tobie.
-Amm...dzięki,muszę lecieć do jutra.
-przyjadę o 8!
Dzień balu.
-Ten bal to jakaś kompletna klapa.-narzekał Riker.
-Eee tam fajnie że Ross się dobrze bawi.
-Ej widzieliście Kelly?!-zapytał zdyszany Ratliff.
-Nie a co już cię rzuciła?-zaśmiał się Rocky.
-Nie,poszła do łazienki ale nie mam jej tam.
-Ooo masz przechlapane,szukała ucieczki.-śmiał się Riker.
-Chłopaki przestańcie trzeba mu pomóc jej poszukać.
-Dobra ja odpadam,chodź Rocky.
-A wy gdzie?!
-Musimy nakarmić syrenkę.
-Nie przejmuj się nimi,pomogę ci jej szukać.-powiedziała Rydel.
-Spoko,dzięki.-podziękował Ratliff.
Po 5 minutach szukania Ratliff i Rydel znaleźli Kelly w łazience zapłakaną,zmartwiony chłopak spytał:
-Co się stało?
-Amm...to ja was może zostawię.-powiedział Rydel i odeszła.
-Co się stało?-zapytał Ratliff.
-A nic,idziemy?
-Powiedz mi co się stało!
-No dobrze. Właśnie zadzwonił mój tata i powiedział że moja babcia zmarła..jutro jest pogrzeb.-powiedziała to powstrzymując łzy.
-Co? Tak mi przykro.-mocno przytulił ją. Mogę pójśc z tobą.
-Jeśli chcesz byłoby mi bardzo miło.
-Jasne.
-To co jakie będzie zakończenie balu?
-A jak myślisz? -Ratlif bardzo namiętnie ale ostrożnie pocałował dziewczynę,po czym poszli tańczyć mocno wtuleni do siebie.
Nie chcę się chwalić,ale myślę że coraz lepiej mi idzie :D
Następny rozdział dodam w niedzielę :)
-Cześć.
-Cześć.
-Jest Ratliff ?
-Tak.
-Możesz go tutaj poprosić ?
-Okej. Ratliff,choć tutaj !-zawołał Riker.
-Już idę !-odpowiedział.
-Cześć.
-Cześć. Dokąd idziemy ?-zapytał chłopak.
-Do mnie-uśmiechnęła się,i złapali się za ręce.
Oboje się zarumienili i uśmiechnęli do siebie.
-Wiesz...ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje. Amm...mogę cię o coś zapytac ?
-Tak.
-Dlaczego akurat mnie wybrałeś ?
-Nie wiem o czym ty mówisz.
-Widzę że jesteś we mnie zakochany...więc ?
-Dobra....masz mnie,po prostu jesteś śliczna,masz dobre serce i jesteś kochana.
-Jeśli już zwierzamy się to ja też jestem w tobie zakochana. Myślisz że jestem śliczna ?
-Pewnie...chyba jak każdy.
-Dzięki.
Po 15 minutach Ratliff i Kelly doszli do domu .
-Łał,więc to jest twój dom. Piękny.
-Dzięki.
-Ojciec w pracy ?
-Tak.
-A mama ?
-Mama nie żyje.
-Przykro mi -powiedział chłopak.To co robi ten twój tata ?
-No co ma w mieście kilka sklepów więc albo zawsze siedzi w pracy albo ze swoją dziewczyną.
-O chodź,coś ci pokaże !
-No dobra.
Kelly zaprowadziła chłopaka do swojego pokoju i wyjęła z szafy śliczną różową sukienkę.
-Co to ?
-Sukienka na bal śliczna prawda ?
-Tak.-nagle jego uwagę przykuł zdjęcie dziewczyny właśnie w tej sukience. To twoja mama ?-zapytał .
-Tak bardzo dawno,jeszcze w 85.
-Łał,pewnie strasznie tęsknisz.
-Trochę,sama z tatą w tym wielkim domu bywa smutno.
Następnego dnia Ratliff i Kelly szli razem do szkoły.
-No to co trochę o moim życiu już wiesz,teraz musisz zaprosić mnie do siebie.
-Eee tam u mnie dużo się nie dzieję.
-Jak to nie? A twoi rodzice?
-Moi rodzice nie żyją...
-To gdzie mieszkasz?
-U kolegów.
-Więc..musisz mnie tam zaprosić.
-Dobra.
Gdy Ratliff szedł do stołówki,zatrzymali go Rocky i Riker.
-Ejejej a ty gdzie idziesz?
-No ja gdzie...
-Do swojej Kelly..zakochał się-Riker szturchnął Rockyego i zaśmiał się.
-Ej chłopaki luz,wcale się nie kocham w Kelly.
-Ratliff,chodź usiądziesz z nami!
-Widzimy się w domu,nara. -chłopak poszedł bez pożegnania do dziewczyny.
-Widzisz dostawił nas.
-Ta dziewczyna kompletnie go zmienia.
*Przy stoliku Kelly i jej koleżanek.
-To co chodzicie ze sobą czy jak?-zapytała jedna z koleżanek Kelly.
-Ja..my no wiecie on jest tylko kumplem,nic więcej.
-Taak my tam wiemy swoje .Pilnuj się kochana bo...
-Bo co?
-A nic,tak tylko mówię.
-Tak ogółem to on jest całkiem fajny.
-Ale...nowy zawsze nowym.
Po szkole do domu Ratliffa przyszedł niespodziewany gość to był tata Kelly,chłopak był zaskoczony jego wizytą.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry,nazywam się Alan Voosen bardzo chciałbym poznać chłopaka z którym moja córka spędza tak wiele czasu.
-Bo tak naprawdę ja i Kelly...
-Masz plany na wieczór?
-Nie mam żadnych.
-To teraz już masz..do zobaczenia.
-Do widzenia.
W domu Kelly,dziewczyna nie wiedziała że jej tata zaprosił Ratliffa.
-Cześć,skarbie pomyślałem że trzeba poznać twojego chłopaka.
-Tato,Ratliff nie jest moim chłopakiem,tylko się przyjaźnimy.
-Mi się to podoba.-uśmiechnął się do dziewczyny.
Ratliff i Kelly wyszli z domu.
-Twój ojciec to fajny gość.
-Wiedziałam że się dogadacie,może częściej powinien brać cię za mojego chłopaka.
-Tak,może powinien.
-Pa.
-Do zobaczenia.
W sobotę rano chłopak przyszedł pod dom Kelly aby zabrać ją na imprezę.
-Cześć,to co idziemy?
-No jasne,pewnie chodź.
-To co będziemy robić?
-Co powiesz na imprezkę? u Jeffa w jego domu.
-Przyjaźnisz się z tymi kolesiami?
-Nie.
-To całe szczęście,bo ja nie przepadam za nimi,ale możemy pójść tak dla jaj.
-Serio?
-Ta.
-Dobra.
Gdy Kelly weszła na imprezę wraz z Ratliffem dziewczyna była podekscytowana a zarazem zdumiona czymś takim.
-No niezła impreza.
-Łał,no dobra może to i nie nasza bajka ale chodźmy poznasz chłopaków i Rydel.
-Dobra.
-Cześć,niezła kiecka. Am...spóźniliście się-powiedziała ostrym tonem Rydel.
-Jak to to ty nas zaprosiłaś?
-Ratliff wziąłby cię do domu albo do kina a tutaj macie mnie i chłopaków.
-To ja już wole potańczyć.
Gdy Kelly poszła potańczyć Ratliff i Rydel zostali sami by porozmawiać.
-No dobra,ona jest jakaś dziwna.
-Oj przestań jest bardzo fajna tylko musicie się lepiej poznać.
-Okej,a teraz jeśli chcesz żeby nie poszła sobie idź do niej.
-Ale taniec to nie moja bajka.
-No rusz się!
-Idę,idę...
Gdy Kelly poszła na dwór,Ratliff poszedł do Rikera po radę w sprawie dziewczyny.
-Cześć,co tak sam siedzisz?
-A tak sobie,no a gdzie Kelly?
-Poszła na dwór.
-O nie,na dwór?
-No.
-To znaczy że ją nudzisz.
-To co ja mam robic?
-Baranie ty nic nie wiesz o dziewczynach?! Bądź romantyczny i bądź sobą...uwierz mi coś o tym wiem.
-Okej wielkie dzięki za radę.
-A może zaproś ją na bal?
-Bardzo dobry pomysł,dzięki za radę.
-Nie ma za co stary.
Po imprezie Ratliff odwiózł Kelly do domu.
-Amm...nie poszłabyś ze mną na cały ten bal?
-To bardzo miłe dobra pójdę.
-Super ciesze się,to do zobaczenia jutro.
-Paa.
Na stołówce w szkole.
-Ooo patrzcie kto przyszedł pan obrażalski.-powiedział donośnie Riker.
-Ejj no przepraszam ale...
-Ale co? Nie masz dla nas czasu bo spotykasz się z Kelly.-odezwał się Ross.
-Ej no ona nie jest wcale taka zła jak myślicie jest bardzo fajna,ide z nią na bal.
-Cześć chłopaki,a skoro mowa o balu to z kim idziecie?
-Ja jeszcze nie zaprosiłem żadnej,ale chyba wezmę Jeniffer od zawsze mi się podobała.-powiedział Rocky.
-Ona? przecież jest paskudna.-skrzywił się Riker.
-A ty kogo zamierzasz zaprosić?
-Margaret fajna jest i wiecie...teraz ty Ross a ty jaką pannę?
-Laurę,bardzo mi się podoba.
-Aaa to było wiadomo od razu...-uśmiechnęła się Rydel.
-Czekaj tam jest Lau skoro tak bardzo chcesz ją zaprosić zrób to teraz.-powiedział Riker.
-Dobra.
-No idź!-krzyknęli wszyscy razem.
-Słuchajcie jeśli tak mamy bawić się cały weekend ja odpadam.-krzyknął stanowczo Rocky.
-Ma rację ten cały bal nie ma sensu.-potwierdził Riker.
-A może skoro nie mamy pary a rzekomo boicie się je zaprosić to może pójdźmy tak we trójkę? Nikt przecież nie powiedział że trzeba przyjść z drugą osobą,co wy na to?-pytanie to
skierowała do Rockye'go i Rikera.
-Jestem za,a ty?
-Dobra zgadzam się.
-Super.
Przy stoliku Laury i Rossa.
-Hej ja...mam pytanie pójdziesz ze mną na bal?
-Poważnie?
-Tak .
-Okej pójdę,bądz o ósmej.
-Ekstra.
Ross wszedł do domu uradowany i bardzo szczęśliwy.
-Słuchajcie,jestem prze szczęśliwy!
-Co sie stało?-zapytał Rocky.
-Laura idzie ze mną na bal.
- szacun młody.-zaśmiał się Riker.
-Dobra,fajnie że jesteś szczęśliwy-uśmiechnęła się Rydel.
Następnego dnia rano.rano. Ratliff zadzwonił po Kelly.
-Cześć,może pójdziemy wieczorem do kina?
-Nie mogę,mam dzisiaj kolację z tatą i ta jego durną babą.
-No to jak chcesz możesz przyjść do nas.
-A wiesz co mam lepszy pomysł może przyjdziesz do mnie,wiesz z tobą będzie mi raźniej.
-Nie,nie będę się narzucać.
-Ale byłoby miło.
-No to chętnie.
Kolacja.
-Cześć tato.
-Dzień dobry.-przywitał się Ratliff.
-Ooo Kelly kto to?
-Aaa to mój kolega Ratliff.
-Dobra to siadajcie do stołu zaraz podam kolacje.
-Mmm...to jest naprawdę pyszne dawno nie jadłem takiego dobrego sushi.
-No ładnie ty to umiesz dobrać słowa.
-Amber zauważyłam że nosisz buty od Riffero.
-Ale ty masz dobry wzrok.
-Po prostu kocham te buty.
-Może kiedyś Ci je pożyczę.
-Naprawdę? to byłby czad.
-Hmmm...to znaczy że jesteście parą?
-No co ty..mmamo nie.-zaprzeczyła dziewczyna.
-To może ja pomogę twojej mamie..
-Dobra.
W kuchni,rozmowa z mamą Kelly.
-Kelly i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Jasne,bo myślałam że jeśli zaprosiła Cię do domu to coś jest miedzy wami.
-Nie nic nie ma,ale Kelly to naprawdę super dziewczyna.
Kelly i Ratliff wyszli na dwór.
-Może Amber nie jest taka jak mama ale taka zła w sumie też nie jest.
-Tak wiem,jest świetna ma to po tobie.
-Amm...dzięki,muszę lecieć do jutra.
-przyjadę o 8!
Dzień balu.
-Ten bal to jakaś kompletna klapa.-narzekał Riker.
-Eee tam fajnie że Ross się dobrze bawi.
-Ej widzieliście Kelly?!-zapytał zdyszany Ratliff.
-Nie a co już cię rzuciła?-zaśmiał się Rocky.
-Nie,poszła do łazienki ale nie mam jej tam.
-Ooo masz przechlapane,szukała ucieczki.-śmiał się Riker.
-Chłopaki przestańcie trzeba mu pomóc jej poszukać.
-Dobra ja odpadam,chodź Rocky.
-A wy gdzie?!
-Musimy nakarmić syrenkę.
-Nie przejmuj się nimi,pomogę ci jej szukać.-powiedziała Rydel.
-Spoko,dzięki.-podziękował Ratliff.
Po 5 minutach szukania Ratliff i Rydel znaleźli Kelly w łazience zapłakaną,zmartwiony chłopak spytał:
-Co się stało?
-Amm...to ja was może zostawię.-powiedział Rydel i odeszła.
-Co się stało?-zapytał Ratliff.
-A nic,idziemy?
-Powiedz mi co się stało!
-No dobrze. Właśnie zadzwonił mój tata i powiedział że moja babcia zmarła..jutro jest pogrzeb.-powiedziała to powstrzymując łzy.
-Co? Tak mi przykro.-mocno przytulił ją. Mogę pójśc z tobą.
-Jeśli chcesz byłoby mi bardzo miło.
-Jasne.
-To co jakie będzie zakończenie balu?
-A jak myślisz? -Ratlif bardzo namiętnie ale ostrożnie pocałował dziewczynę,po czym poszli tańczyć mocno wtuleni do siebie.
Nie chcę się chwalić,ale myślę że coraz lepiej mi idzie :D
Następny rozdział dodam w niedzielę :)
środa, 12 marca 2014
Rozdział 4
Dochodziła 7:00 rano. Rodzeństwo bardzo szybko wstało na nogi,i zebrało się do szkoły.
-Więc Rydel wybrałaś już tego jedynego ?-zapytał z błyskiem w oku Riker.
-Tak ale nie wiem jak mu to powiedzieć bo...-odpowiedziała dziewczyna.
-...Jak chcesz możemy iść z tobą.-wtrącił się Rocky.
-Nie ja myślę że sama to załatwię. Ale dzięki.
-Dobra,chodźcie bo się spóźnimy.
-Hola,hola przecież mamy jeszcze godzinę. Gdzie ci tak spieszno ?-zapytała Rydel.
-Wiecie...dostałem się na zajęcia taneczne-odpowiedział Ross.
-No to fajnie a co będziesz tańczył ?
-Jeszcze nie wiem...dzisiaj pierwsza próba.
-To super. Możemy przyjść popatrzeć ?-zapytał Ratliff.
-Pewnie !-krzyknął blondyn.
-To my spadamy.-powiedzieli równocześnie Riker i Ratliff.
-A wy to dokąd ? -zapytała wkurzona siostra.
-Zapisaliśmy się z Ratliffem do szkoły z internatem i chcemy jak najszybciej zobaczyć wyniki...
-No to najwidoczniej sami będziemy szli...prawda Rocky ?
-Aha.-odpowiedział brunet.
Wszyscy byli już w szkole. Riker i Ratliff nie mogli się doczekać aż zobaczą wyniki,błąkali się po korytarzu nagle na Ratliffa wpadła nieznajoma dziewczyna.
-Może byś uważała ?-oburzył się Ratliff.
-Przepraszam.
-Ammm...-za jąkał się. Pomogę Ci.-pomógł jej pozbierać książki.
-Jestem Kelly-podała dłoń.
-A ja Ratliff.
-Cześc...to ja już muszę leciec.
-Pa...-chłopak byl zauroczony dziewczyną.
Pan od przyrody ogłosił że są już wyniki.
-Ok otwieraj pierwszy.
-Nie ty otwieraj pierwszy.
-Nie razem to zróbmy na 3.
-1,2,3...i wtedy twarz Rikera zbladła.
-Ej stary co jest ?
-Nie przyjęli mnie.
-Mnie też nie. To nic...pamiętasz jaka była umowa trzymamy się razem chodzby nie wiem co.
-Dzięki,stary.-przytulił Ratliffa.
Rydel miała mieszane uczucia z jednej strony kochała Matta ale z drugiej Rogera też... w końcu zadecydowała.
-Roger...ja wiem jak między nami było,ale...-wtedy chłopak pocałował dziewczynę żeby udowodnić jej jak mocno ją kocha.Dziewczyna wybiegła bez słowa.
Gdy Rydel ułożyła sobie to wszystko w głowie chciała porozmawiam z chłopakiem,mimo tego że nie miał ochoty na rozmowę z dziewczyną zgodził się.
-O czym chciałaś porozmawiać ?-zapytał.
-Moja mama mówi że kiedy całuje się z tatą zakochuje się w nim od nowa...ja czegoś takiego nie czułam.
-Jak to?-posmutniał.
-Może,może na początku tak było ale teraz nie...przykro mi.
-To co teraz z nami będzie?
-Przyjaźń ?
-Przyjaźń.-potwierdził.
Rocky,Riker,Rydel i Ratliff przyszli na pierwszy występ Rossa.
-I co zestresowany ?-zapytał Riker.
-Nie dlaczego tak sądzisz ?
-Trzęsą Ci się ręce.
-To pewnie z czegoś innego.
W tym momencie na scenę weszła piękna dziewczyna o kasztanowych włosach ...
-Cześć-podeszła do zakochanego Rossa.
-Hej. Kim jesteś ?
-Mam na imię Laura,będziemy razem tańczyć.
-Że ja z tobą ?
-No tak-przytaknęła.
-No i to mi się podoba.
-Heh,będziemy świetnie się dogadywać -zaśmiała się dziewczyna.
Ratliff i Riker dotarli do domu...brunet cały czas nie mógł przestać myśleć o dziewczynie poznanej na korytarzu.
-Ejj...co cię tak wciągnęło ?
-Ta dziewczyna.
-Kelly ?
-Tak...chyba się zakochałem.
-To widać.
-Naprawdę ?
-Uwierz mi stary.-położył ręke na jego ramieniu.
-Musze się z nią umówić na randkę.
-No to działaj.
-A wiesz przypadkiem znalazłem jej numer chyba wypadł jej kiedy pomagałem podnieść książki.
-To dawaj !!-rozkazał Riker.
Rozmowa:
-Hej.
-Cześć. Kto mówi ?
-Ratliff pamiętasz mnie ?
-Aaa tak..Skąd masz mój numer ?
-Nieważne.Słuchaj Kelly dałabyś się zaprosić na spacer ?
-Jasne.
-To super.Podjadę po Ciebie o 8:00.
-Dobra. Do zobaczenia.
-Cześć.-kiedy odłożył słuchawkę odrazu zaczął tańczyć ze szczęścia.
-Niech zgadnę udało się ?-zapytał Riker.
-Żebyś wiedział.-przytaknął zadowolony chłopak.
C.D.N może ten rozdział mógł mi wyjść odrobinę lepiej i mógłby być trochę dłuższy ale i tam mi się podoba ;) następny dodam w piątek wieczorem...
-Więc Rydel wybrałaś już tego jedynego ?-zapytał z błyskiem w oku Riker.
-Tak ale nie wiem jak mu to powiedzieć bo...-odpowiedziała dziewczyna.
-...Jak chcesz możemy iść z tobą.-wtrącił się Rocky.
-Nie ja myślę że sama to załatwię. Ale dzięki.
-Dobra,chodźcie bo się spóźnimy.
-Hola,hola przecież mamy jeszcze godzinę. Gdzie ci tak spieszno ?-zapytała Rydel.
-Wiecie...dostałem się na zajęcia taneczne-odpowiedział Ross.
-No to fajnie a co będziesz tańczył ?
-Jeszcze nie wiem...dzisiaj pierwsza próba.
-To super. Możemy przyjść popatrzeć ?-zapytał Ratliff.
-Pewnie !-krzyknął blondyn.
-To my spadamy.-powiedzieli równocześnie Riker i Ratliff.
-A wy to dokąd ? -zapytała wkurzona siostra.
-Zapisaliśmy się z Ratliffem do szkoły z internatem i chcemy jak najszybciej zobaczyć wyniki...
-No to najwidoczniej sami będziemy szli...prawda Rocky ?
-Aha.-odpowiedział brunet.
Wszyscy byli już w szkole. Riker i Ratliff nie mogli się doczekać aż zobaczą wyniki,błąkali się po korytarzu nagle na Ratliffa wpadła nieznajoma dziewczyna.
-Może byś uważała ?-oburzył się Ratliff.
-Przepraszam.
-Ammm...-za jąkał się. Pomogę Ci.-pomógł jej pozbierać książki.
-Jestem Kelly-podała dłoń.
-A ja Ratliff.
-Cześc...to ja już muszę leciec.
-Pa...-chłopak byl zauroczony dziewczyną.
Pan od przyrody ogłosił że są już wyniki.
-Ok otwieraj pierwszy.
-Nie ty otwieraj pierwszy.
-Nie razem to zróbmy na 3.
-1,2,3...i wtedy twarz Rikera zbladła.
-Ej stary co jest ?
-Nie przyjęli mnie.
-Mnie też nie. To nic...pamiętasz jaka była umowa trzymamy się razem chodzby nie wiem co.
-Dzięki,stary.-przytulił Ratliffa.
Rydel miała mieszane uczucia z jednej strony kochała Matta ale z drugiej Rogera też... w końcu zadecydowała.
-Roger...ja wiem jak między nami było,ale...-wtedy chłopak pocałował dziewczynę żeby udowodnić jej jak mocno ją kocha.Dziewczyna wybiegła bez słowa.
Gdy Rydel ułożyła sobie to wszystko w głowie chciała porozmawiam z chłopakiem,mimo tego że nie miał ochoty na rozmowę z dziewczyną zgodził się.
-O czym chciałaś porozmawiać ?-zapytał.
-Moja mama mówi że kiedy całuje się z tatą zakochuje się w nim od nowa...ja czegoś takiego nie czułam.
-Jak to?-posmutniał.
-Może,może na początku tak było ale teraz nie...przykro mi.
-To co teraz z nami będzie?
-Przyjaźń ?
-Przyjaźń.-potwierdził.
Rocky,Riker,Rydel i Ratliff przyszli na pierwszy występ Rossa.
-I co zestresowany ?-zapytał Riker.
-Nie dlaczego tak sądzisz ?
-Trzęsą Ci się ręce.
-To pewnie z czegoś innego.
W tym momencie na scenę weszła piękna dziewczyna o kasztanowych włosach ...
-Cześć-podeszła do zakochanego Rossa.
-Hej. Kim jesteś ?
-Mam na imię Laura,będziemy razem tańczyć.
-Że ja z tobą ?
-No tak-przytaknęła.
-No i to mi się podoba.
-Heh,będziemy świetnie się dogadywać -zaśmiała się dziewczyna.
Ratliff i Riker dotarli do domu...brunet cały czas nie mógł przestać myśleć o dziewczynie poznanej na korytarzu.
-Ejj...co cię tak wciągnęło ?
-Ta dziewczyna.
-Kelly ?
-Tak...chyba się zakochałem.
-To widać.
-Naprawdę ?
-Uwierz mi stary.-położył ręke na jego ramieniu.
-Musze się z nią umówić na randkę.
-No to działaj.
-A wiesz przypadkiem znalazłem jej numer chyba wypadł jej kiedy pomagałem podnieść książki.
-To dawaj !!-rozkazał Riker.
Rozmowa:
-Hej.
-Cześć. Kto mówi ?
-Ratliff pamiętasz mnie ?
-Aaa tak..Skąd masz mój numer ?
-Nieważne.Słuchaj Kelly dałabyś się zaprosić na spacer ?
-Jasne.
-To super.Podjadę po Ciebie o 8:00.
-Dobra. Do zobaczenia.
-Cześć.-kiedy odłożył słuchawkę odrazu zaczął tańczyć ze szczęścia.
-Niech zgadnę udało się ?-zapytał Riker.
-Żebyś wiedział.-przytaknął zadowolony chłopak.
C.D.N może ten rozdział mógł mi wyjść odrobinę lepiej i mógłby być trochę dłuższy ale i tam mi się podoba ;) następny dodam w piątek wieczorem...
niedziela, 9 marca 2014
Rozdział 3
Rydel i Matt byli w drodze do kina,chłopaki obmyślili plan jak pojechać za nimi tak zeby oni o niczym nie wiedzieli.
-A co jeśli nas zauważą ?-zapytał Ratliff.
-To wtedy...nic.-powiedział ze spokojem Rocky.
-Oj dajcie spokój,idziemy-Riker pociągnął za ręke swoje rodzeństwo.
Para spokojnie siedziała w kinie oglądając film romantyczny.Nagle chłopak położył rękę na jej kolanie. Rydel była zniesmaczona a zarazem zdziwiona zachowaniem chłopaka
bo przypomniał jej się jej były chłopak Roger za którym bardzo tęskni i przyrzekła sobie ze się nie zakocha.
-Co się dzieje ? -zapytał chłopak.
-Amm..nie nic ja tylko,nie jestem gotowa.
-Ale na co ?
-Na dalszy krok.
-Dlaczego ?
-Bo wiesz....a nieważne.
Riker,Rocky i Ratliff ze spokojem przyglądali się tej sytuacji,ale Ross nie do końca był do tego przygotowany.
-O fujj normalnie romans jak w Romeo & Julii...żenada.-krzywił się najmłodszy brat.
-To jest miłość,głupku.-uderzył go w głowę Riker.
-Myślałem że lubisz ten film.-powiedział Ratliff.
-Uwierz mi teraz już nie.-zaśmiał się.
-Ej może chodźmy do domu...wiecie nie będziemy im przeszkadzać.-zaproponował Rocky.
-Dobry pomysł.-kiwnął głową Ross.
Chłopcy doszli do domu,od razu padł temat Rydel i jej starego chłopaka.
-Słuchajcie...pamiętacie Rogera ?-zapytał Riker.
-To ten chłopak z którym spotykała się Rydel ?-powiedział Ross.
-Właśnie ten.Mam pomysł.-powiedział najstarszy z braci.
-Jaki ? -zapytał Ross.
-Ściągniemy go tutaj...i chce żeby znowu starał się o Rydel.
-Czemu ?
-Ten Matt mi jakoś nie pasuje.
-Mi tak samo.-potwierdził Ratliff.
-No to dobra...dzwoń.
-Okej-Riker wykręcił numer do Rogera i ustawił na tryb głośnomówiący.
Rozmowa:
-Halo.
-Hej Roger pamiętasz mnie ?
-Riker to ty ?
-Tak to ja. Mam sprawę.
-Dawaj.
-Musisz tu przyjechać.
-Po co ?
-Musisz poprosić Rydel o jeszcze jedną szansę.
-A dlaczego ?
-Ona...wiesz nie może przestać o Tobie myśleć,zrobisz to ?
-No dobra.Jutro przyjadę.
-Dobra,dzięki do jutra.
-Jest ! Udało się-krzyknął Rocky.
-Ciekawe jak Rydel zareaguje ?
-Dowiemy się jutro...a tak wo gule gdzie ona jest ?
-Mówiła że będzie nocować u Matta-powiedział Ratliff.
-Oooo romansik wyczuwam.-zaśmiał się Riker.
Następnego dnia wszyscy byli w szkole...skończyła się pierwsza lekcja Rydel chodziła sama po korytarzu.Nagle wpadł na nia jakiś chłopak.
-Jak łazisz ?!-oburzyła się. Czekaj Roger ?-zdziwiła się.
-A co nie widać ?
-Co ty tutaj robisz ?
-Przyszedłem...żeby cię odzyskać-złapał dziewczynę za rękę.
-Hmmm..to nie takie łatwe.
-Ale co się dzieje ?
-Jestem zakochana w kimś innym i nie chce tego zepsuć...ale zastanowię się jeszcze daj mi trochę czasu.
-No dobra...to ja lecę...
-Cześć.
Rydel wróciła do domu,tam czekali na nią chłopcy którzy udawali że nic nie wiedzą.
-Czyż to nie nasza ukochana siostrzyczka ?
-Yyyy dobrze się czujecie ?
-Tak najlepiej jak tylko mogło byc.-powiedział Rocky.
-Nie słuchaj go a wydarzyło się coś nowego ? -zapytał Riker.
-Roger wrócił.-dziewczyna opadła na kanapę.
-Nie ?! I co się stało ?-zapytał z udawanym niedowierzaniem Ratlliff.
-Chce żebym do niego wróciła.
-Nie !! To nie może być prawda.-krzyczał Ross.
-Co mam zrobić ?
-Słuchaj głosu swego serca.-powiedział Rocky.
-Masz rację,tak właśnie zrobię. Dzięki.-przytuliła brata.
Dziewczyna całą noc nie zmrużyła oka myśląc kogo wybrać.
Następnego dnia Riker i Ratliff włóczyli się po korytarzu,ich uwagę przykuł ciekawe ogłoszenie o szkole z internatem.
-Ej co ty na to ...zapiszmy się !-zaproponował Ratliff.
-Co ty zwariowałeś? -krzyczał Riker.
-Spróbujmy !
-No dobra,może akurat nam się uda. Ale jest jeden warunek.
-Jaki ?
-Jak jeden się nie dostanie a drugi tak...
-Chyba wiem co masz na myśli...
-No słucham.
-Jeśli na przykład ty się dostaniesz a ja nie ty rezygnujesz z ten szansy i zostajemy tak jak było ?
-Dokładnie.
-Zgadzam się.
-Ok,chodź idziemy coś zjeść.
Ross dostał wezwanie od pani nauczyciel kompletnie nie wiedział o co jej chodzi. Ze zdenerwowaniem wszedł do pokoju nauczycielki.
-Wzywała mnie pani ?
-Tak,proszę usiądź.
-No dobra.-chłopak niepewnie usiadł na krzesło.
-Zauważyliśmy że masz na koncie wiele sukcesów tanecznych,chcielibyśmy to wykorzystać.
-W jaki sposób ?
-W pobliżu naszej szkoły mamy świetną szkołę taneczną i potrzebujemy tancerzy.
-A co ja mam do tego ?
-Chcielibyśmy żebyś tańczył ....
-Mogę spróbować...
-Więc tak będziesz miał partnerkę.
-Żee....dziewczynę ?
-Tak jakiś problem ?
-Nie,nie.
-To dobrze zaczynasz od poniedziałku.
Ciąg dalszy nastąpi :) być może we wtorek lub środę ponieważ w poniedziałek mam ważny egzamin z Polskiego :)
Mam nadzieję że się spodobało :D
-A co jeśli nas zauważą ?-zapytał Ratliff.
-To wtedy...nic.-powiedział ze spokojem Rocky.
-Oj dajcie spokój,idziemy-Riker pociągnął za ręke swoje rodzeństwo.
Para spokojnie siedziała w kinie oglądając film romantyczny.Nagle chłopak położył rękę na jej kolanie. Rydel była zniesmaczona a zarazem zdziwiona zachowaniem chłopaka
bo przypomniał jej się jej były chłopak Roger za którym bardzo tęskni i przyrzekła sobie ze się nie zakocha.
-Co się dzieje ? -zapytał chłopak.
-Amm..nie nic ja tylko,nie jestem gotowa.
-Ale na co ?
-Na dalszy krok.
-Dlaczego ?
-Bo wiesz....a nieważne.
Riker,Rocky i Ratliff ze spokojem przyglądali się tej sytuacji,ale Ross nie do końca był do tego przygotowany.
-O fujj normalnie romans jak w Romeo & Julii...żenada.-krzywił się najmłodszy brat.
-To jest miłość,głupku.-uderzył go w głowę Riker.
-Myślałem że lubisz ten film.-powiedział Ratliff.
-Uwierz mi teraz już nie.-zaśmiał się.
-Ej może chodźmy do domu...wiecie nie będziemy im przeszkadzać.-zaproponował Rocky.
-Dobry pomysł.-kiwnął głową Ross.
Chłopcy doszli do domu,od razu padł temat Rydel i jej starego chłopaka.
-Słuchajcie...pamiętacie Rogera ?-zapytał Riker.
-To ten chłopak z którym spotykała się Rydel ?-powiedział Ross.
-Właśnie ten.Mam pomysł.-powiedział najstarszy z braci.
-Jaki ? -zapytał Ross.
-Ściągniemy go tutaj...i chce żeby znowu starał się o Rydel.
-Czemu ?
-Ten Matt mi jakoś nie pasuje.
-Mi tak samo.-potwierdził Ratliff.
-No to dobra...dzwoń.
-Okej-Riker wykręcił numer do Rogera i ustawił na tryb głośnomówiący.
Rozmowa:
-Halo.
-Hej Roger pamiętasz mnie ?
-Riker to ty ?
-Tak to ja. Mam sprawę.
-Dawaj.
-Musisz tu przyjechać.
-Po co ?
-Musisz poprosić Rydel o jeszcze jedną szansę.
-A dlaczego ?
-Ona...wiesz nie może przestać o Tobie myśleć,zrobisz to ?
-No dobra.Jutro przyjadę.
-Dobra,dzięki do jutra.
-Jest ! Udało się-krzyknął Rocky.
-Ciekawe jak Rydel zareaguje ?
-Dowiemy się jutro...a tak wo gule gdzie ona jest ?
-Mówiła że będzie nocować u Matta-powiedział Ratliff.
-Oooo romansik wyczuwam.-zaśmiał się Riker.
Następnego dnia wszyscy byli w szkole...skończyła się pierwsza lekcja Rydel chodziła sama po korytarzu.Nagle wpadł na nia jakiś chłopak.
-Jak łazisz ?!-oburzyła się. Czekaj Roger ?-zdziwiła się.
-A co nie widać ?
-Co ty tutaj robisz ?
-Przyszedłem...żeby cię odzyskać-złapał dziewczynę za rękę.
-Hmmm..to nie takie łatwe.
-Ale co się dzieje ?
-Jestem zakochana w kimś innym i nie chce tego zepsuć...ale zastanowię się jeszcze daj mi trochę czasu.
-No dobra...to ja lecę...
-Cześć.
Rydel wróciła do domu,tam czekali na nią chłopcy którzy udawali że nic nie wiedzą.
-Czyż to nie nasza ukochana siostrzyczka ?
-Yyyy dobrze się czujecie ?
-Tak najlepiej jak tylko mogło byc.-powiedział Rocky.
-Nie słuchaj go a wydarzyło się coś nowego ? -zapytał Riker.
-Roger wrócił.-dziewczyna opadła na kanapę.
-Nie ?! I co się stało ?-zapytał z udawanym niedowierzaniem Ratlliff.
-Chce żebym do niego wróciła.
-Nie !! To nie może być prawda.-krzyczał Ross.
-Co mam zrobić ?
-Słuchaj głosu swego serca.-powiedział Rocky.
-Masz rację,tak właśnie zrobię. Dzięki.-przytuliła brata.
Dziewczyna całą noc nie zmrużyła oka myśląc kogo wybrać.
Następnego dnia Riker i Ratliff włóczyli się po korytarzu,ich uwagę przykuł ciekawe ogłoszenie o szkole z internatem.
-Ej co ty na to ...zapiszmy się !-zaproponował Ratliff.
-Co ty zwariowałeś? -krzyczał Riker.
-Spróbujmy !
-No dobra,może akurat nam się uda. Ale jest jeden warunek.
-Jaki ?
-Jak jeden się nie dostanie a drugi tak...
-Chyba wiem co masz na myśli...
-No słucham.
-Jeśli na przykład ty się dostaniesz a ja nie ty rezygnujesz z ten szansy i zostajemy tak jak było ?
-Dokładnie.
-Zgadzam się.
-Ok,chodź idziemy coś zjeść.
Ross dostał wezwanie od pani nauczyciel kompletnie nie wiedział o co jej chodzi. Ze zdenerwowaniem wszedł do pokoju nauczycielki.
-Wzywała mnie pani ?
-Tak,proszę usiądź.
-No dobra.-chłopak niepewnie usiadł na krzesło.
-Zauważyliśmy że masz na koncie wiele sukcesów tanecznych,chcielibyśmy to wykorzystać.
-W jaki sposób ?
-W pobliżu naszej szkoły mamy świetną szkołę taneczną i potrzebujemy tancerzy.
-A co ja mam do tego ?
-Chcielibyśmy żebyś tańczył ....
-Mogę spróbować...
-Więc tak będziesz miał partnerkę.
-Żee....dziewczynę ?
-Tak jakiś problem ?
-Nie,nie.
-To dobrze zaczynasz od poniedziałku.
Ciąg dalszy nastąpi :) być może we wtorek lub środę ponieważ w poniedziałek mam ważny egzamin z Polskiego :)
Mam nadzieję że się spodobało :D
piątek, 7 marca 2014
Rozdział 2
-To co,jedziemy ? -spytał z czułością w głosie Ratliff.
-Nie mamy innego wyboru-odpowiedziała Rydel.
15 godzin później byli już na miejscu. Rodzeństwo wysiadło z samochodu i nie mogło uwierzyć własnym oczom.
-Rany to nasz dom ? -spytał podekscytowany Ross.
-Wygląda na to że tak-uśmiechał się Riker.
Gdy tylko weszli do domu,zaczęli oglądać wszystko co było wokół nich. Do tej pory nie mieli takich warunków jak tutaj.
-3 łazienki.
-2 salony.
-Jadalnia i wysoko wyposażone pokoje...
-Zamawiam pokój z widokiem !!-krzyknął Rocky,i co sił w nogach poleciał do swojego pokoju.
-Wow-zachwycił się.
-Chłopaki ten dom jest po prostu magiczny i pewnie będą się tu dziać magiczne rzeczy.
Na odpowiedz Rydel cała czwórka prychnęła śmiechem.
-Co masz na myśli ? -zapytał Ross.
-Nie wiesz braciszku ? -popatrzyła na niego podejrzliwie.
-Nie,powiedz.
-No wiecie...pierwsza randka.
-Fuuj...przestań. -protestował Riker.
-No co ? mówię jak jest.Już niedługo może to się zdarzyć.-mówiła siadając na kanapę.
-Na pewno nie !-odkrzyknęli chórem.
Nadszedł pierwszy dzień w szkole,wszyscy się denerwowali jak przyjmą ich nowi rówieśnicy.Akurat tak się złożyło że cała piątka miała razem lekcje.Rydel przebrała się i jako pierwsza weszła do klasy,zauważyła że nie ma wolnych miejsc tylko obok bardzo przystojnego chłopaka.
-Przepraszam czy to twoja ławka ?
-Myślę że to jest własność szkoły -chłopak odwrócił się i był bardzo zauroczony dziewczyną. Po chwili dodał .
-Tak jasne siadaj.
-Dzięki.
Po 5 minutach do klasy weszli Riker,Rocky,Ratliff i Ross...zaraz po nich weszła nauczycielka.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry-wszyscy oprócz chłopaków odpowiedzieli.
-Jakoś nie mam ochoty na te lekcje,spadamy ? -zapytał Ross.
-Dobra...może nie zauważy.-powiedział Rocky.
Chłopcy chcieli zwiać z lekcji jednak na ich drodze pojawiła się nauczycielka.
-Hmm..widzę że mamy nowych uczniów w naszej klasie jak macie na imię ?
-Jestem Riker to moi bracia Rocky i Ross i przyjaciel Ratliff.
-A tam jeszcze siedzi siostra Rydel.-powiedział Ross.
-Cześć.-Rydel ze spokojem im pomachała i zaczęła rysować serca w zeszycie.
Koniec zajęć dobiegł końca wszyscy już wyszli z klas. Rydel właśnie pakowała książki gdy nagle...pojawił się ten sam chłopak z którym siedziała na lekcji.
-Hej.
-Hej.
-Zapomniałaś książki.
-Ale to nie moja.
-Aha...-chłopak nie mógł wykrztusić z siebie żadnych słów.
-To ja lecę.
-Czekaj ! Tak się zastanawiam czy...
-No czy ?
-Chciałabyś pójść ze mną do kina ?
-To randka ?
-A jeśli powiem że tak ?
-Odpowiem...z wielką chęcią.
-Poważnie ?
-Tak.
-To daj mi swój adres...przyjadę o 8:00 wieczorem może byc ?
-Dobra...pa.-dziewczyna dala mu buziaka w policzek.
Dziewczyna weszła do domu uradowana i pełna radości...po prostu czuła że jest po co żyć.
-Zaraz,chyba sie zakochałam !!-myślała dziewczyna zobaczywszy serduszka na całą stronę w swoim zeszycie.
Weszła do kuchni udając że nic się nie stało,lecz nie udało jej się.
-A ty co taka uradowana ?-zapytał Ratliff.
-Ja nie...nic.
-Oj tak oczka ci się świecą-zaśmiał się Ross.
-Dobra. Idę na randkę !
-Ooo -zazdrościli chłopaki.
-A z kim ?-zapytał Rocky.
-Z Mattem.
-Aaaa.-byli zachwyceni.
Nadeszła godzina randki, Rydel prawie 5 godzin siedziała przy szafie i się stroiła,do jej drzwi zapukał Matt...
-Cześć,gotowa ?
-Tak.
-Łał,ślicznie wyglądasz.
-Dzięki-dziewczyna lekko przegryzła wargi.
-To co idziemy ?
-Jasne.
Zakochani weszli do srebrnobiałego samochodu i odjechali.
-Hmm.chłopaki trzeba przyczaić co się tam będzie działo.-zaproponował Rocky.
-Dobry pomysł-przytaknął Ross.
-Ale trzeba tak to rozplanować żeby nas nie zauważyli.-powiedział Riker.
-Już ja mam pewien plan-poruszał brwiami Rocky.
To tak napisałam 2 rozdział ;) Wiem jeszcze jestem taka "niedorobiona" jeśli chodzi o pisanie,ale powoli się uczę. Mam nadzieję że dalsze rozdziały będą się Wam bardziej podobały ;)
Następny napiszę w niedzielę lub w poniedziałek...
-Nie mamy innego wyboru-odpowiedziała Rydel.
15 godzin później byli już na miejscu. Rodzeństwo wysiadło z samochodu i nie mogło uwierzyć własnym oczom.
-Rany to nasz dom ? -spytał podekscytowany Ross.
-Wygląda na to że tak-uśmiechał się Riker.
Gdy tylko weszli do domu,zaczęli oglądać wszystko co było wokół nich. Do tej pory nie mieli takich warunków jak tutaj.
-3 łazienki.
-2 salony.
-Jadalnia i wysoko wyposażone pokoje...
-Zamawiam pokój z widokiem !!-krzyknął Rocky,i co sił w nogach poleciał do swojego pokoju.
-Wow-zachwycił się.
-Chłopaki ten dom jest po prostu magiczny i pewnie będą się tu dziać magiczne rzeczy.
Na odpowiedz Rydel cała czwórka prychnęła śmiechem.
-Co masz na myśli ? -zapytał Ross.
-Nie wiesz braciszku ? -popatrzyła na niego podejrzliwie.
-Nie,powiedz.
-No wiecie...pierwsza randka.
-Fuuj...przestań. -protestował Riker.
-No co ? mówię jak jest.Już niedługo może to się zdarzyć.-mówiła siadając na kanapę.
-Na pewno nie !-odkrzyknęli chórem.
Nadszedł pierwszy dzień w szkole,wszyscy się denerwowali jak przyjmą ich nowi rówieśnicy.Akurat tak się złożyło że cała piątka miała razem lekcje.Rydel przebrała się i jako pierwsza weszła do klasy,zauważyła że nie ma wolnych miejsc tylko obok bardzo przystojnego chłopaka.
-Przepraszam czy to twoja ławka ?
-Myślę że to jest własność szkoły -chłopak odwrócił się i był bardzo zauroczony dziewczyną. Po chwili dodał .
-Tak jasne siadaj.
-Dzięki.
Po 5 minutach do klasy weszli Riker,Rocky,Ratliff i Ross...zaraz po nich weszła nauczycielka.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry-wszyscy oprócz chłopaków odpowiedzieli.
-Jakoś nie mam ochoty na te lekcje,spadamy ? -zapytał Ross.
-Dobra...może nie zauważy.-powiedział Rocky.
Chłopcy chcieli zwiać z lekcji jednak na ich drodze pojawiła się nauczycielka.
-Hmm..widzę że mamy nowych uczniów w naszej klasie jak macie na imię ?
-Jestem Riker to moi bracia Rocky i Ross i przyjaciel Ratliff.
-A tam jeszcze siedzi siostra Rydel.-powiedział Ross.
-Cześć.-Rydel ze spokojem im pomachała i zaczęła rysować serca w zeszycie.
Koniec zajęć dobiegł końca wszyscy już wyszli z klas. Rydel właśnie pakowała książki gdy nagle...pojawił się ten sam chłopak z którym siedziała na lekcji.
-Hej.
-Hej.
-Zapomniałaś książki.
-Ale to nie moja.
-Aha...-chłopak nie mógł wykrztusić z siebie żadnych słów.
-To ja lecę.
-Czekaj ! Tak się zastanawiam czy...
-No czy ?
-Chciałabyś pójść ze mną do kina ?
-To randka ?
-A jeśli powiem że tak ?
-Odpowiem...z wielką chęcią.
-Poważnie ?
-Tak.
-To daj mi swój adres...przyjadę o 8:00 wieczorem może byc ?
-Dobra...pa.-dziewczyna dala mu buziaka w policzek.
Dziewczyna weszła do domu uradowana i pełna radości...po prostu czuła że jest po co żyć.
-Zaraz,chyba sie zakochałam !!-myślała dziewczyna zobaczywszy serduszka na całą stronę w swoim zeszycie.
Weszła do kuchni udając że nic się nie stało,lecz nie udało jej się.
-A ty co taka uradowana ?-zapytał Ratliff.
-Ja nie...nic.
-Oj tak oczka ci się świecą-zaśmiał się Ross.
-Dobra. Idę na randkę !
-Ooo -zazdrościli chłopaki.
-A z kim ?-zapytał Rocky.
-Z Mattem.
-Aaaa.-byli zachwyceni.
Nadeszła godzina randki, Rydel prawie 5 godzin siedziała przy szafie i się stroiła,do jej drzwi zapukał Matt...
-Cześć,gotowa ?
-Tak.
-Łał,ślicznie wyglądasz.
-Dzięki-dziewczyna lekko przegryzła wargi.
-To co idziemy ?
-Jasne.
Zakochani weszli do srebrnobiałego samochodu i odjechali.
-Hmm.chłopaki trzeba przyczaić co się tam będzie działo.-zaproponował Rocky.
-Dobry pomysł-przytaknął Ross.
-Ale trzeba tak to rozplanować żeby nas nie zauważyli.-powiedział Riker.
-Już ja mam pewien plan-poruszał brwiami Rocky.
To tak napisałam 2 rozdział ;) Wiem jeszcze jestem taka "niedorobiona" jeśli chodzi o pisanie,ale powoli się uczę. Mam nadzieję że dalsze rozdziały będą się Wam bardziej podobały ;)
Następny napiszę w niedzielę lub w poniedziałek...
czwartek, 6 marca 2014
Rozdział 1
Dochodziła 6:35,na dworze było zimno. Rydel leżała w łóżku otulona kołdra tak,że tylko jej nos i oczy wystawały z pod pościeli.
Dziewczyna całą noc nie mogła zmrzuc oka,ponieważ przez całe popołudnie pisała opowiadania a potem szlifowała ewentualne braki.Nagle usłyszała kroki dochodzące do jej pokoju,była to jej mama.
-Rydel,pobudka kochanie ! Chodź na śniadanie !-zawołała.
-Juz idę. Tylko zaściele łóżko.
Gdy zaspana zeszła na dół zobaczyła że przy stole siedzą już wszyscy.
-To ja pójdę się przebrać.
-Tylko szybko !! -Riker poganiał siostrę.
Dziewczyna szybko weszła do pokoju otworzyła szafę,gdzie było mnóstwo różnych ubrań. W końcu wybrała bluzę w szarym kolorze i fioletowe spodnie.
-Zapowiada się przemiły dzień. -Myślała dziewczyna.
-No ja nie wiem -odezwała się mama.
-Ale co masz na myśli ? -zapytał Rocky patrząc na tatę.
-Musimy się przeprowadzić.
-Ale jak to,dokąd ?-pytali.
-Mam ważny wyjazd służbowy. Do Miami.
-Nie możecie nam tego zrobić . A co ze szkołą,przyjaciółmi ? -pytała tok w tok Rydel.
-Tym się nie martwcie,wszystko jest załatwione. A poza tym tam są lepsze warunki są zajęcie pozalekcyjne chór,taniec...A teraz lećcie na ostatni dzień a potem się pakujemy.
07:46
-Jak rodzice mogą nam coś takiego robić ? -zapytał Ross.
-To nie ich wina-Riker uspokajał brata.
-Właśnie,jakoś to będzie zobaczycie. -Powiedział Ratliff.
Zadzwonił dzwonek na lekcje wszyscy porozchodzili się do klas.
Rydel,Riker i Ratliff mieli historię to była najnudniejsza lekcja...
-Co teraz robimy ?-zapytał Ratliff.
-No nic musimy jechać.-powiedział ze spokojem Riker.
-Chcesz to wszystko zostawić te wspomnienia ?
-No przyznaje będzie mi ciężko ale...-Ich rozmowę przerwał nauczyciel.
-Chcielibyście się czymś podzielić z resztą klasy?
-W sumie to tak.
-To słucham.
-Dzisiaj widzimy się po raz ostatni.
-Ale jak to,dlaczego ?-słychać było szepty.
-Wyprowadzamy sie do Miami. Tak więc do zobaczenia.
Zadzwonił dzwonek Riker,Rydel i Ratliff wyszli z klasy. Na korytarzu spotkali Rock'iego i Rossa.
-To co czas się zegnać ?
-Chyba tak . -do oczu Rydel zaczęły napływać łzy.
14:38
Cała piątka wróciła do domu. Przygnębiona i smutna.
-I co jak było ?
-Marnie. -mamrotał pod nosem Ross.
-Słuchajcie wiem że nie chcecie tego zostawić ale nam też nie jest lekko.
-Czekajcie...chce coś powiedzieć. Po śmierci moich rodziców nie wiedziałem czy odnajdę prawdziwy dom. Ale teraz wiem ze mam go tu i bez względu na co co się stanie chce żeby tak zostało.-z dumą wygłosił mowę Ratliff.
-Tak masz rację. Moje jechać i na koniec świata byle by z wami.-powiedział czule Rocky.
-Wiecie co chociaż czasami mnie wkurzacie ale jesteście naprawdę wspaniali.-uśmiechnął się Riker.
-Nie wiem co bym bez was zrobił wy wariaci moi-przytaknął Ross.
-Oj chodźcie tu. -Rydel uśmiechnęła się promiennie.
-To co postanowione ?
-Taak !! -krzyknęli.
Wszyscy pobiegli na górę i zaczęli się pakować.
Dobra,dobra wiem 1 rozdział wyszedł mi strasznie nudny :) ale następne postaram się pisać trochę lepsze xD
Kolejny rozdział napiszę jutro lub w sobotę :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



