Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 6 marca 2014
Rozdział 1
Dochodziła 6:35,na dworze było zimno. Rydel leżała w łóżku otulona kołdra tak,że tylko jej nos i oczy wystawały z pod pościeli.
Dziewczyna całą noc nie mogła zmrzuc oka,ponieważ przez całe popołudnie pisała opowiadania a potem szlifowała ewentualne braki.Nagle usłyszała kroki dochodzące do jej pokoju,była to jej mama.
-Rydel,pobudka kochanie ! Chodź na śniadanie !-zawołała.
-Juz idę. Tylko zaściele łóżko.
Gdy zaspana zeszła na dół zobaczyła że przy stole siedzą już wszyscy.
-To ja pójdę się przebrać.
-Tylko szybko !! -Riker poganiał siostrę.
Dziewczyna szybko weszła do pokoju otworzyła szafę,gdzie było mnóstwo różnych ubrań. W końcu wybrała bluzę w szarym kolorze i fioletowe spodnie.
-Zapowiada się przemiły dzień. -Myślała dziewczyna.
-No ja nie wiem -odezwała się mama.
-Ale co masz na myśli ? -zapytał Rocky patrząc na tatę.
-Musimy się przeprowadzić.
-Ale jak to,dokąd ?-pytali.
-Mam ważny wyjazd służbowy. Do Miami.
-Nie możecie nam tego zrobić . A co ze szkołą,przyjaciółmi ? -pytała tok w tok Rydel.
-Tym się nie martwcie,wszystko jest załatwione. A poza tym tam są lepsze warunki są zajęcie pozalekcyjne chór,taniec...A teraz lećcie na ostatni dzień a potem się pakujemy.
07:46
-Jak rodzice mogą nam coś takiego robić ? -zapytał Ross.
-To nie ich wina-Riker uspokajał brata.
-Właśnie,jakoś to będzie zobaczycie. -Powiedział Ratliff.
Zadzwonił dzwonek na lekcje wszyscy porozchodzili się do klas.
Rydel,Riker i Ratliff mieli historię to była najnudniejsza lekcja...
-Co teraz robimy ?-zapytał Ratliff.
-No nic musimy jechać.-powiedział ze spokojem Riker.
-Chcesz to wszystko zostawić te wspomnienia ?
-No przyznaje będzie mi ciężko ale...-Ich rozmowę przerwał nauczyciel.
-Chcielibyście się czymś podzielić z resztą klasy?
-W sumie to tak.
-To słucham.
-Dzisiaj widzimy się po raz ostatni.
-Ale jak to,dlaczego ?-słychać było szepty.
-Wyprowadzamy sie do Miami. Tak więc do zobaczenia.
Zadzwonił dzwonek Riker,Rydel i Ratliff wyszli z klasy. Na korytarzu spotkali Rock'iego i Rossa.
-To co czas się zegnać ?
-Chyba tak . -do oczu Rydel zaczęły napływać łzy.
14:38
Cała piątka wróciła do domu. Przygnębiona i smutna.
-I co jak było ?
-Marnie. -mamrotał pod nosem Ross.
-Słuchajcie wiem że nie chcecie tego zostawić ale nam też nie jest lekko.
-Czekajcie...chce coś powiedzieć. Po śmierci moich rodziców nie wiedziałem czy odnajdę prawdziwy dom. Ale teraz wiem ze mam go tu i bez względu na co co się stanie chce żeby tak zostało.-z dumą wygłosił mowę Ratliff.
-Tak masz rację. Moje jechać i na koniec świata byle by z wami.-powiedział czule Rocky.
-Wiecie co chociaż czasami mnie wkurzacie ale jesteście naprawdę wspaniali.-uśmiechnął się Riker.
-Nie wiem co bym bez was zrobił wy wariaci moi-przytaknął Ross.
-Oj chodźcie tu. -Rydel uśmiechnęła się promiennie.
-To co postanowione ?
-Taak !! -krzyknęli.
Wszyscy pobiegli na górę i zaczęli się pakować.
Dobra,dobra wiem 1 rozdział wyszedł mi strasznie nudny :) ale następne postaram się pisać trochę lepsze xD
Kolejny rozdział napiszę jutro lub w sobotę :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
PRZECUDOWNY ROZDZIAŁ CZEKAM NA NASTĘĘPNY <3.
OdpowiedzUsuńJak na początek całkiem nieźle ;) Postaraj się napisać coś prosto z serca. Wierzę w ciebie :D
OdpowiedzUsuńJa z góry przepraszam, ale czemu nie ma tytułu, a akcja dzieje się tak nie poukładanie :( ? Masz talent tylko musisz się troszkę poduczyć.... Troszkę rozwinąć każdy wątek i rozbudowywać zdania, a uwierz, że dla czytelników pomorze to w odebraniu tekstu :) A właśnie i postaraj się nie robić spacji prze "?" i "-" ponieważ to się niewygodnie odczytuje.... Ja przepraszam, uważam, ze masz talent, tylko musisz go rozwinąć... chce tylko pomóc.... uwierz, że ja uczę się już od ponad roku i nadal nie przestaje ;) powodzenia :) ahh właśnie, sorry za anonima, ale konto mam na innej stronie blogowej ...
OdpowiedzUsuń