Łączna liczba wyświetleń

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 5

 Kelly była tak mocno podekscytowana że sama przyszła pod dom Ratliffa,zapukała a drzwi otworzył  Riker .
-Cześć.
-Cześć.
-Jest Ratliff ?
-Tak.
-Możesz go  tutaj poprosić ?
-Okej. Ratliff,choć tutaj !-zawołał Riker.
-Już idę !-odpowiedział.
-Cześć.
-Cześć. Dokąd idziemy ?-zapytał chłopak.
-Do mnie-uśmiechnęła się,i złapali się za ręce.
Oboje się zarumienili i uśmiechnęli do siebie.
-Wiesz...ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje. Amm...mogę cię o coś zapytac ?
-Tak.
-Dlaczego akurat mnie wybrałeś ?
-Nie wiem o czym ty mówisz.
-Widzę że jesteś we mnie zakochany...więc ?
-Dobra....masz mnie,po prostu jesteś śliczna,masz dobre serce i jesteś kochana.
-Jeśli już zwierzamy się to ja też jestem w tobie zakochana. Myślisz że jestem śliczna ?
-Pewnie...chyba jak każdy.
-Dzięki.
Po 15 minutach Ratliff i Kelly doszli do domu .
-Łał,więc to jest twój dom. Piękny.
-Dzięki.
-Ojciec w pracy ?
-Tak.
-A mama ?
-Mama nie żyje.
-Przykro mi -powiedział chłopak.To co robi ten twój tata ?
-No co ma w mieście kilka sklepów więc albo zawsze siedzi w pracy albo ze swoją dziewczyną.
-O chodź,coś ci pokaże !
-No dobra.
Kelly zaprowadziła chłopaka do swojego pokoju i wyjęła z szafy śliczną różową sukienkę.
-Co to ?
-Sukienka na bal śliczna prawda ?
-Tak.-nagle jego uwagę przykuł zdjęcie dziewczyny właśnie w tej sukience. To twoja mama ?-zapytał .
-Tak bardzo dawno,jeszcze w 85.
-Łał,pewnie strasznie tęsknisz.
-Trochę,sama z tatą w tym wielkim domu bywa smutno.

Następnego dnia Ratliff i Kelly szli razem do szkoły.
-No to co trochę o moim życiu już wiesz,teraz musisz zaprosić mnie do siebie.
-Eee tam u mnie dużo się nie dzieję.
-Jak to nie? A twoi rodzice?
-Moi rodzice nie żyją...
-To gdzie mieszkasz?
-U kolegów.
-Więc..musisz mnie tam zaprosić.
-Dobra.

Gdy Ratliff szedł do stołówki,zatrzymali go Rocky i Riker.
-Ejejej a ty gdzie idziesz?
-No ja gdzie...
-Do swojej Kelly..zakochał się-Riker szturchnął Rockyego i zaśmiał się.
-Ej chłopaki luz,wcale się nie kocham w Kelly.
-Ratliff,chodź usiądziesz z nami!
-Widzimy się w domu,nara. -chłopak poszedł bez pożegnania do dziewczyny.
-Widzisz dostawił nas.
-Ta dziewczyna kompletnie go zmienia.

*Przy stoliku Kelly i jej koleżanek.
-To co chodzicie ze sobą czy jak?-zapytała jedna z koleżanek Kelly.
-Ja..my no wiecie on jest tylko kumplem,nic więcej.
-Taak my tam wiemy swoje .Pilnuj się kochana bo...
-Bo co?
-A nic,tak tylko mówię.
-Tak ogółem to on jest całkiem fajny.
-Ale...nowy zawsze nowym.


Po szkole do domu Ratliffa przyszedł niespodziewany gość to był tata Kelly,chłopak był zaskoczony jego wizytą.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry,nazywam się Alan Voosen bardzo chciałbym poznać chłopaka z którym moja córka spędza tak wiele czasu.
-Bo tak naprawdę ja i Kelly...
-Masz plany na wieczór?
-Nie mam żadnych.
-To teraz już masz..do zobaczenia.
-Do widzenia.

W domu Kelly,dziewczyna nie wiedziała że jej tata zaprosił Ratliffa.
-Cześć,skarbie pomyślałem że trzeba poznać twojego chłopaka.
-Tato,Ratliff nie jest moim chłopakiem,tylko się przyjaźnimy.
-Mi się to podoba.-uśmiechnął się do dziewczyny.

Ratliff  i Kelly wyszli z domu.
-Twój ojciec to fajny gość.
-Wiedziałam że się dogadacie,może częściej powinien brać cię za mojego chłopaka.
-Tak,może powinien.
-Pa.
-Do zobaczenia.

W sobotę rano chłopak przyszedł pod dom Kelly aby zabrać ją na imprezę.
-Cześć,to co idziemy?
-No jasne,pewnie chodź.
-To co będziemy robić?
-Co powiesz na imprezkę? u Jeffa w jego domu.
-Przyjaźnisz się z tymi kolesiami?
-Nie.
-To całe szczęście,bo ja nie przepadam za nimi,ale możemy pójść tak dla jaj.
-Serio?
-Ta.
-Dobra.

Gdy Kelly weszła na imprezę wraz z Ratliffem dziewczyna była podekscytowana a zarazem zdumiona czymś takim.
-No niezła impreza.
-Łał,no dobra może to i nie nasza bajka ale chodźmy poznasz chłopaków i Rydel.
-Dobra.

-Cześć,niezła kiecka. Am...spóźniliście się-powiedziała ostrym tonem Rydel.
-Jak to to ty nas zaprosiłaś?
-Ratliff wziąłby cię do domu albo do kina a tutaj macie mnie i chłopaków.
-To ja już wole potańczyć.

Gdy Kelly poszła potańczyć Ratliff i Rydel zostali sami by porozmawiać.
-No dobra,ona jest jakaś dziwna.
-Oj przestań jest bardzo fajna tylko musicie się lepiej poznać.
-Okej,a teraz jeśli chcesz żeby nie poszła sobie idź do niej.
-Ale taniec to nie moja bajka.
-No rusz się!
-Idę,idę...

Gdy Kelly poszła na dwór,Ratliff poszedł do Rikera po radę w sprawie dziewczyny.
-Cześć,co tak sam siedzisz?
-A tak sobie,no a gdzie Kelly?
-Poszła na dwór.
-O nie,na dwór?
-No.
-To znaczy że ją nudzisz.
-To co ja mam robic?
-Baranie ty nic nie wiesz o dziewczynach?! Bądź romantyczny i bądź sobą...uwierz mi coś o tym wiem.
-Okej wielkie dzięki za radę.
-A może zaproś ją na bal?
-Bardzo dobry pomysł,dzięki za radę.
-Nie ma za co stary.

Po imprezie Ratliff odwiózł Kelly do domu.
-Amm...nie poszłabyś ze mną na cały ten bal?
-To bardzo miłe dobra pójdę.
-Super ciesze się,to do zobaczenia jutro.
-Paa.


Na stołówce w szkole.
-Ooo patrzcie kto przyszedł pan obrażalski.-powiedział donośnie Riker.
-Ejj no przepraszam ale...
-Ale co? Nie masz dla nas czasu bo spotykasz się z Kelly.-odezwał się Ross.
-Ej no ona nie jest wcale taka zła jak myślicie jest bardzo fajna,ide z nią na bal.
-Cześć chłopaki,a skoro mowa o balu to z kim idziecie?
-Ja jeszcze  nie zaprosiłem żadnej,ale chyba wezmę Jeniffer od zawsze mi się podobała.-powiedział Rocky.
-Ona? przecież jest paskudna.-skrzywił się Riker.
-A ty kogo zamierzasz zaprosić?
-Margaret fajna jest i wiecie...teraz ty Ross a ty jaką pannę?
-Laurę,bardzo mi się podoba.
-Aaa to było wiadomo od razu...-uśmiechnęła się Rydel.
-Czekaj tam jest Lau skoro tak bardzo chcesz ją zaprosić zrób to teraz.-powiedział Riker.
-Dobra.
-No idź!-krzyknęli wszyscy razem.
-Słuchajcie jeśli tak mamy bawić się cały weekend ja odpadam.-krzyknął stanowczo Rocky.
-Ma rację ten cały bal nie ma sensu.-potwierdził Riker.
-A może skoro nie mamy pary a rzekomo boicie się je zaprosić to może pójdźmy tak we trójkę? Nikt przecież nie powiedział że trzeba przyjść z drugą osobą,co wy na to?-pytanie to
 skierowała do Rockye'go i Rikera.
-Jestem za,a ty?
-Dobra zgadzam się.
-Super.

Przy stoliku Laury i Rossa.
-Hej ja...mam pytanie pójdziesz ze mną na bal?
-Poważnie?
-Tak .
-Okej pójdę,bądz o ósmej.
-Ekstra.

Ross wszedł do domu uradowany i bardzo szczęśliwy.
-Słuchajcie,jestem prze szczęśliwy!
-Co sie stało?-zapytał Rocky.
-Laura idzie ze mną na bal.
- szacun młody.-zaśmiał się Riker.
-Dobra,fajnie że jesteś szczęśliwy-uśmiechnęła się Rydel.

Następnego dnia rano.rano. Ratliff zadzwonił po Kelly.
-Cześć,może pójdziemy wieczorem do kina?
-Nie mogę,mam dzisiaj kolację z tatą i ta jego durną babą.
-No to jak chcesz możesz przyjść do nas.
-A wiesz co mam lepszy pomysł może przyjdziesz do mnie,wiesz z tobą będzie mi raźniej.
-Nie,nie będę się narzucać.
-Ale byłoby miło.
-No to chętnie.

Kolacja.
-Cześć tato.
-Dzień dobry.-przywitał się Ratliff.
-Ooo Kelly kto to?
-Aaa to mój kolega Ratliff.
-Dobra to siadajcie do stołu zaraz podam kolacje.
-Mmm...to jest naprawdę pyszne dawno nie jadłem takiego dobrego sushi.
-No ładnie ty to umiesz dobrać słowa.
-Amber zauważyłam że nosisz buty od Riffero.
-Ale ty masz dobry wzrok.
-Po prostu kocham te buty.
-Może kiedyś Ci je pożyczę.
-Naprawdę? to byłby czad.
-Hmmm...to znaczy że jesteście parą?
-No co ty..mmamo nie.-zaprzeczyła dziewczyna.
-To może ja pomogę twojej mamie..
-Dobra.

W kuchni,rozmowa z mamą Kelly.
-Kelly i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-Jasne,bo myślałam że jeśli zaprosiła Cię do domu to coś jest miedzy wami.
-Nie nic nie ma,ale Kelly to naprawdę super dziewczyna.

Kelly i Ratliff wyszli na dwór.
-Może Amber nie jest taka jak mama ale taka zła w sumie też nie jest.
-Tak wiem,jest świetna ma to po tobie.
-Amm...dzięki,muszę lecieć do jutra.
-przyjadę o 8!

Dzień balu.
-Ten bal to jakaś kompletna klapa.-narzekał Riker.
-Eee tam fajnie że Ross się dobrze bawi.
-Ej widzieliście Kelly?!-zapytał zdyszany Ratliff.
-Nie a co już cię rzuciła?-zaśmiał się Rocky.
-Nie,poszła do łazienki ale nie mam jej tam.
-Ooo masz przechlapane,szukała ucieczki.-śmiał się Riker.
-Chłopaki przestańcie trzeba mu pomóc jej poszukać.
-Dobra ja odpadam,chodź Rocky.
-A wy gdzie?!
-Musimy nakarmić syrenkę.
-Nie przejmuj się nimi,pomogę ci jej szukać.-powiedziała Rydel.
-Spoko,dzięki.-podziękował Ratliff.
Po 5 minutach szukania Ratliff i Rydel znaleźli Kelly w łazience zapłakaną,zmartwiony chłopak spytał:
-Co się stało?
-Amm...to ja was może zostawię.-powiedział Rydel i odeszła.
-Co się stało?-zapytał Ratliff.
-A nic,idziemy?
-Powiedz mi co się stało!
-No dobrze. Właśnie zadzwonił mój tata i powiedział że moja babcia zmarła..jutro jest pogrzeb.-powiedziała to powstrzymując łzy.
-Co? Tak mi przykro.-mocno przytulił ją. Mogę pójśc z tobą.
-Jeśli chcesz byłoby mi bardzo miło.
-Jasne.
-To co jakie będzie zakończenie balu?
-A jak myślisz? -Ratlif bardzo namiętnie ale ostrożnie pocałował dziewczynę,po czym poszli tańczyć mocno wtuleni do siebie.

Nie chcę się chwalić,ale myślę że coraz lepiej mi idzie :D
 Następny rozdział dodam w niedzielę :)

3 komentarze:

  1. Boski dawaj szybko next

    OdpowiedzUsuń
  2. CUDOOO *-------* Rossy i Lau na balu ? Mmmmm <3 Słodko <3 czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem nieźle :D "Musimy nakarmić syrenkę." Rozwaliłaś mnie xDDD Przez jakieś 5 min się śmiałam xD Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń